Expose premiera Tuska – bezpieczeństwo polskiej rodziny i bezpieczeństwo polskich dzieci

Z pewnym niepokojem wysłuchałem tego fragmentu wystąpienia premiera D. Tuska, który dotyczył poprawy sytuacji polskiej rodziny. Nie zaskoczył mnie brak odniesienia do katastrofalnej sytuacji demograficznej naszego kraju, i jestem wstanie to zrozumieć. Dobrze jest bowiem ganić za to co złe niedobry Kryzys, który wybuchł za Oceanem, natomiast unikać za wszelka cenę należy tych kwestii, które zostały zepsute na własnym podwórku – czyli w tym przypadku całkowitej rezygnacji w ostatnich latach z prowadzenia polityki prorodzinnej. Zrozumieć nie mogę, natomiast, koncepcji przedłużenia urlopu macierzyńskiego do 12 miesięcy. 12 MIESIĘCY!! W świecie dynamicznie zmieniających się procesów produkcyjnych, czy e-komercjalizacji usług, rok oderwania od wykonywanych prac oznacza często wtórny analfabetyzm w wykonywanym zawodzie.

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak decyzja ta mogłaby pozytywnie wpłynąć na decyzje zatrudnieniowe przedsiębiorców. Nikt o zdrowych zmysłach nie zatrudni kobiety, której przysługuje roczny urlop macierzyński. Kto może więc skorzystać na nowym prawodawstwie, ano jedynie osoby posiadające już zatrudnienie, najlepiej w sektorze publicznym. Stanowiska kobiet utworzone w sektorze prywatnym będą palić przedsiębiorców jak ogień i niewątpliwie szybciej ulegną redukcji, w porównaniu do miejsc obsadzonych przez mężczyzn. Kto straci najbardziej? Kobiety młode, które niedawno ukończyły edukację. Już dziś połowa młodych ludzi w Unii Europejskiej nie ma stałej pracy. W Polsce bezrobocie wśród takich osób sięga 30 procent. W niektórych województwach, jak na przykład w naszym małopolskim, ponad połowę bezrobotnych stanowią ludzie młodzi. Która kobieta podejmie ryzyko rodzenia dzieci, mając przed sobą 12 miesięcy spokoju i często wiele kolejnych lat życia bez pracy? Nie ma się co łudzić, że wymiar sprawiedliwości uchroni te osoby przed decyzjami pracodawcy. Albo w ogóle nie zatrudni on młodych kobiet, albo zwolni je po powrocie z urlopu pod byle pretekstem.

Niewątpliwie znacznie korzystniejsze mogą być zapowiedziane działania związane z rozbudową infrastruktury umożliwiającej kobiecie pracę zawodową – żłobków, przedszkoli, klubów malucha, itd. Problem jak zawsze sprowadza się do kosztów i posiadanych zasobów. W dobie kurczącego się realnego wzrostu gospodarczego, ograniczonej skłonności państw UE do dzielenia się swymi zasobami, degrengolady administracji i niemożności realizowania postawionych przed nią zadań, jest co najmniej wątpliwy zapowiedziany znaczny rozmach proponowanych działań. Te propozycje, mają to do siebie, że w sytuacji napięć budżetowych, najłatwiej będzie je pozorować, albo całkiem się z nich wycofać.

Pozostałych zamierzeń rządu premiera Tuska nie będę komentował. Słuchając expose zastanawiam się jedynie na przyczynami, dla których najważniejsza osoba w państwie proponuje i obiecuje działania, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. Obiecywane cele, których koszt osiągnięcia trudny jest do oszacowania, chociażby ze względu na nieskończoną ilość czynników je determinujących, po prostu nigdy nie zostaną zrealizowane. Choćby także z tej przyczyny, że expose to przyszłość (fikcyjna), a inwestycje na PKP i efektywność budowy autostrad to dzień dzisiejszy (rzeczywistość) – pierwszy rzut oka na efektywność i sprawność tego rządu daje jasną odpowiedź co do realności głoszonych obietnic. Pozostaje jednak pytanie dlaczego tak poważny człowiek publicznie deklaruje realizację celów, o których wie, że są nierealne. Odpowiedź na to pytanie związana jest z doświadczeniami obecnego rządu, który nie poniósł jeszcze żadnych konsekwencji z głoszonych na lewo i prawo, lecz nigdy w całości nie zrealizowanych obietnic i głośnych deklaracji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.