Czy lepiej mieć 500 złotych, czy też może lepiej nie? Oto jest pytanie

500+Obserwując toczącą się na politycznej arenie debatę o programie 500+ i konsekwencjach finansowego wsparcia przypadającego na dzieci w polskich rodzinach, trudno nie chwycić się za głowę. Nie tyle nawet chwycić, co raczej regularnie uderzać nią w ścianę. Szczególnie po spektaklu, który wystawiła wczoraj rządząca do niedawna partia TKNTWDW, czyli „Ta-Której-Nazwę-Trochę-Wstyd-Dzisiaj-Wymawiać”, spektaklu zatytułowanego 500 dla każdego. Swoją drogą grunt to oryginalny pomysł.

No ale Ad Meritum

Polska wskoczyła właśnie w przepaść demograficzną. Przed chudymi latami nic nas nie uchroni, a możliwa poprawa na rynku pracy to perspektywa 20 lat, pod warunkiem, że Polki nagle, jak jedna żona, zaczną rodzić po małym przedszkolu każda. Bez zmiany może się okazać, że za lat 20 na rynku pracy braknie kilku milionów pracowników, a system finansowy państwa polskiego najzwyklej w świecie przestanie istnieć. Na dzień dzisiejszy przyjęcie imigrantów zarobkowych jest nieuchronne. Jak szacują eksperci około 200 tyś co roku, poczynając od teraz. Problemy z tym związane są wszystkim znane.

Nie znaczy to jednak, że nie możemy myśleć o rozwoju w dłuższej niż jeden rok perspektywie. I temu ma służyć program 500+. Poruszę tylko jeden aspekt tej sprawy. Nie będę tłumaczył np. dlaczego utyskiwania przedsiębiorców bolejących nad tym, że 500+ odbierze im taniego pracownika, w ogóle mnie nie wzruszają. Każdy lekko rozgarnięty wie bowiem, że dzisiejsza praca za 1500 PLN przypomina raczej nowoczesne niewolnictwo, a nie zdrowe relacje pracodawca-pracownik.

Skupię się na kwestii związanej z podatkami:

W Polsce mamy kwotę wolną od podatku. Niby fajnie, tylko że jest z nią pewien problem. Otóż jest ona najniższa w Europie. Kwota wolna od podatku odpowiada równowartości mniej więcej 700 euro. Już u naszego południowego sąsiada – Słowacji – jest to kwota 5,5 krotnie większa, a w Niemczech jest to kwota 12 krotnie przewyższająca polską – ponad 8 tys Euro. Gdyby kwota wolna od podatku wzrosła choćby do tej, którą mają Słowacy, płacilibyśmy do budżetu rocznie mniej o kwotę zbliżoną do tego co zyskamy z programu 500+.

Jeżeli potraktujemy program 500+, jako formę ograniczenia wysokości podatków płaconych przez Polaków, z dodatkowo jasnym celem związanym z katastrofą demograficzną, to przestanie do nas trafiać argumentacja, że budżetu na to nie stać. Wiem, że Polacy prywatnie lepiej wydadzą 500 PLN niż państwo. Co więcej pieniądze te wrócą do gospodarki bo zwiększać będą popyt wewnętrzny na produkty oferowane najczęściej przez lokalnych przedsiębiorców, a nie zyskiwać będą europejskie koncerny budujące autostrady w naszym kraju.

W tej sytuacji, ja jestem za.

13 myśli nt. „Czy lepiej mieć 500 złotych, czy też może lepiej nie? Oto jest pytanie

  1. No dobrze, ale skąd ta pewność że transfery pieniężne spowodują znaczący wzrost współczynnika dzietności? W dużo bardziej rozwiniętych Niemczech wskaźnik ten wynosi jedynie 1,43 (dane za rok 2014) a zdecydowana większość krajów Europy zachodniej nie przekracza 2 urodzeń na kobietę. Czy naprawdę uważa pan że 250 zł na dziecko (świadczenie od 2 dziecka) przyniesie jakiś wyraźny wzrost (wskaźnik 1,33)? Druga sprawa to skąd to przekonanie że za to 500zł będą kupowane rodzime produkty? Co do powrotu pieniądza do gospodarki i zwiększaniu dzięki temu popytu wewnętrznego a tym samym jak rozumiem wzrostu PKB. No gdyby to było takie jednostronne oddziaływanie to by oznaczało że wystarczałoby zasypywać ludzi pieniędzmi a gospodarka by hulała że hoho. Przecież ten program będzie finansowany głównie z kredytów i obligacji, a z nich po dobrym oprocentowaniu nie da się bez końca korzystać.
    W działaniach PiSu można dostrzec rzeczy, które każą się zastanowić nad ogólnymi kompetencjami tych ludzi. Mamy absurdalnie wysoki podatek bankowy od aktywów (z którego nawet już Orban się wycofuje) i jeszcze bardziej absurdalny projekt podatku obrotowego (w kampanii szumnie nazywany podatkiem od hipermarketów). Dlatego też osobiście nie wierzę ani w pozytywny skutek programu 500+ ani ogólnie w tą „dobrą zmianę”.
    Na zakończenie dodam że wg mnie nie wypada aby doktor nauk ekonomicznych używał taniej demagogi typu: źli zagraniczni budowniczowie autostrad wysysający polskie rodziny i dobry rząd który da wszystko wszystkim.

  2. Poprawiając moją wypowiedź – oczywiście 250 zł wychodzi gdy jest 2 dzieci, gdy 3 – 333zł, 4 – 375zł itd. Nie zmienia to jednak mojej argumentacji, jednak nie chciałbym być oskarżony o manipulowanie liczbami

  3. Demagogiczny i demoniczny doktor ekonomii pyta więc jakież to dobre polskie korporacje budują autostrady w naszym kraju, z czyich technologii korzystają i co się dzieje z pieniędzmi, które zarobią. Jeżeli to są polskie firmy, korzystające z polskiej myśli technologicznej, a budowa autostrad nie jest obarczona ryzykiem gigantycznej korupcji i transferu nieopodatkowanych zysków do spółek matek gdzieś nad Zachód od nas to przepraszam.
    Nie ma gwarancji, że pieniądze zwiększą przyrost naturalny, jest bowiem cały szereg innych czynników mających na to wpływ. 500+ oznacza dla mnie ograniczenie zachłanności budżetu na rzecz indywidualnych decyzji z ukierunkowaniem na zwiększenie dzietności. W wielu krajach taki mechanizm jest stosowany. Mnie się podoba, nie podoba mi się natomiast tempo i zakres zmian w systemie podatkowym, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach, ale kwestia osobistych preferencji.

    • O tych autostradach napisałem na końcu bo nie zrozumiałem i dalej nie rozumiem jaki związek ma budowa autostrad z programem 500+? Co program socjalny ma wspólnego z transferowaniem zysków za granicę?Czy on spowoduje że Polacy będą sami budować autostrady?
      No właśnie nie ma gwarancji, nie ma żadnej gruntownej analizy ani badań, w jakim stopniu ten program będzie skuteczny (wzrost dzietności )a jakie będą utracone korzyści.Ten program zaproponowano tylko dlatego, że ładnie brzmi i ładnie wygląda w broszurze wyborczej. Czy naprawdę Pan nie dostrzega że zdecydowana większość tych ustaw jest pisana na kolanie? Idąc dalej i odbiegając od tematu uważam że PiS chleba jednak nie da, a zatem odbędą się igrzyska. Będziemy mieć komisje sejmowe, Smoleńsk, niezawodnego wybuchowego Antka i pana Zbyszka wydającego wyroki na konferencjach prasowych. Na zakończenie poprosiłbym o Pańską opinię na temat tych nowych podatków (bankowy, obrotowy) tzn. jakie one mogą wywołać skutki dla polskiej gospodarki?

      • Związek pomiędzy autostradami, a 500+ jest relatywnie prosty: jeżeli pieniądze z budżetu trafią na 500+ to zostaną wydane przez ludzi (prywatne, rynkowe decyzje) i nie trafią na wydatki publiczne (nierynkowe, dyktowane najczęściej polityczną, a nie ekonomiczną potrzebą). Co do samego 500+: GUS podał właśnie dane o wynagrodzeniach w PL. Przeciętna pensja wyliczona dla całego minionego roku sięgnęła 3899,78 PLN brutto. Bardziej wiarygodna jest mediana, w/g której „średnie wynagrodzenie” będzie o 25% niższe, ale, co najciekawsze, najczęstsze miesięczne wynagrodzenie brutto (dominanta) otrzymywane przez pracowników to już mniej niż 2200 PLN, czyli ok 1,6 tys. zł na rękę. Po niemal 30 latach od transformacji najczęstszą wartością wynagrodzenia netto w Polsce jest ok 355 Euro, od tego należy odliczyć niebotyczne akcyzy, VATy etc płacone w cenie nabywanych dóbr i wyjdzie nam kwota o kolejne 20% niższa, którą te osoby realnie dysponują. Jeżeli w 4 os rodzinie 2 dorosłe osoby tak zarabiają to na głowę miesięcznie w wielu rodzinach przypadnie nieco ponad 100 Euro (bez płatności transferowych). I dla Pana są to igrzyska i populizm? A może to jest bieda Polaka pracującego przy paczkach Amazona, którego nie stać na dziecko? Jeżeli to drugie to ja nie mam nic przeciwko 500+, które może skłoni Polaków do posiadania dzieci. Co do 2 pytań, które zadał Pan na końcu postu, to poczekam na konkrety. Na razie wszystko jest w płynie, z tym się zgodzę, ale może by nie było tak (jak Pan mówi pisane na kolanie), gdyby rząd mógł rządzić, a nie jeździć po Brukseli odpowiadając na absurdalne oskarżenia o upadek demokracji w Polsce. Ale choć gospodarka nieodłącznie wiąże się z polityką to tych ostatnich obszarów akurat poruszać nie mam ochoty :-). Miłego dnia

  4. Jeśli porównamy budżet napisany wcześniej przez PO a potem przez PiS to można zauważyć że wydatki wzrosły o 17 mld zł czyli o koszt programu 500+ więc to nie jest tak że zamiast wydatków publicznych dajemy 500zł na dziecko, tylko robimy wszystko naraz.Oczywiście że jest to populistyczny program typu „zagłosujcie to wam damy” bo po pierwsze w przyszłości będzie go trudno sfinansować (no chyba że przyjmiemy Pana propozycje i zamiast budowy dróg będziemy dawać 500zł na dziecko) a po drugie może mieć negatywny wpływ na rynek pracy. A przecież można było np. zwiększyć progresje ulgi podatkowej w zależności od liczby dzieci
    Co do chleba i igrzysk to Pan chyba nie zrozumiał Napisałem wyraźnie, że igrzyska odnoszą się do działań typu komisja smoleńska itp itd a nie do programów socjalnych których zaproponowano całą masę, i z których ciężko się będzie wywiązać.
    Argument że rząd nie może rządzić to już jest kpina. Przecież nikt im nie nakazywał zaczynać rządów od rozmontowywania TK, niszczeniu Służby Cywilnej i ustawy kadrowej w mediach. PiS miał 8 lat na przygotowywanie kompletnych ustaw a Pani Szydło na debacie machała teczką i twierdziła że je mają. To gdzie są?
    O upadek demokracji nas nikt nie posądza ale chyba Pan przyzna że paraliżowanie TK musi czemuś służyć i to czemuś niedobremu. Przecież TK nie zablokowałby im 500zł, obniżenia wieku emerytalnego albo podniesienia kwoty wolnej od podatku. Mamy za to serię ustaw (Służba Cywilna, o policji, o prokuratorze na telefon, być może medialno – kadrowa)
    które takie wątpliwości już wzbudzają i które mogą naruszać prawa i wolności obywatelskie.

    • Jeżeli dobrze Pana zrozumiałem, to jednak człowiek musi się trochę natrudzić by dostać 500, a 500+ jeszcze bardziej. Tak, że idąc tą myślą by dostać 5 należy ciężko popracować wcześniej ;).

  5. Może nie tyle umarła, co lekko zaniemogła, tak jak wszystko w czym za dużo polityki :-). Osobiście nie za bardzo jestem w stanie przypomnieć sobie cokolwiek sensownego w kwestii wzrostu demograficznego, co zostałoby zrealizowane w ostatnich latach. Choć przepraszam, skuteczna okazała się akcja „Polki rodzą dzieci na Wyspach”. Skoro jest Pan takim przeciwnikiem 500+, to proszę przedstawić pro-demograficzne działania zrealizowana w ostatnich 8 latach. Z mojej perspektywy jeżeli dla odmiany zacznie przybywać dzieci w Polsce dzięki programowi 500+, zamiast dotychczasowych milionów emigrantów, to będzie to dobry program. Czas pokaże.

    • Zręcznie Pan uniknął odpowiedzi na moje pytania wracając do programu 500+. Z chęcią Panu wymienię kilka działań:
      – Wydłużenie urlopu macierzyńskiego
      – „Złotówka za złotówkę”
      – Refundacja in vitro (na świat przyszło dotychczas 3600 dzieci, w trakcie leczenie 17000 par, program kosztował ok 100 mln rocznie więc w skali budżetu niewiele, a PiS to zabrał)
      – Kosiniakowe
      – Karta dużej rodziny (no to może nie do końca udane ale pomysł dobry)
      – Budowa żłobków
      Szczerze mówiąc zaskakuje mnie Pan populizmem twierdzeniami typu „akcja – Polki rodzą na Wyspach”. Nie można porównywać warunków życia w kraju, który zawsze był światową potęgą do kraju postkomunistycznego. No i jeszcze ten milion emigrantów. Jeśli to chodziło o Ukraińców to nie wiem co oni panu przeszkadzają bo zdecydowana większość z nich uczciwie pracuje, a jeśli o ludność arabską to być może Pan za Syryjczyków uważa każdego mocniej opalonego i stąd ten milion uchodźców.
      Polityka jak sam Pan wcześniej stwierdził jest nierozłączna z gospodarką więc naprawdę: proszę się nie bać wypowiadać na te tematy, Pan Zbyszek z Panem Kamińskim prawdopodobnie jeszcze nas nie inwigiluje a myślę, że i Pana studentów by taka dyskusja zdecydowanie zaciekawiła.

      • Przyjeżdżający do naszego kraju to imigranci. Pisząc emigranci na myśli miałem Polaków zmuszonych sytuacją materialną panującą w naszym kraju i możliwościami, które przed nimi się roztaczają po 30 latach od transformacji, do emigracji zarobkowej. To niewątpliwie „wielki” sukces przemian, które nastąpiły po 89 roku. Zgadzam się, że nasza gospodarka potrzebuje jak tlenu imigrantów ze Wschodu. Co do efektów polityki prorodzinnej przedstawionej przez Pana powyżej to świadczy o nich pikujący przyrost naturalny. Wydłużenie urlopu macierzyńskiego, czy karta dużej rodziny najzwyklej w świecie nie mają żadnego przełożenia na wzrost demograficzny. Bezpośrednie wsparcie finansowe takie przełożenie będzie mieć. Pytaniem pozostaje, gdzie jest próg opłacalności takiej polityki, a to ocenimy za kilka lat.

  6. Prosto z Onetu:
    „Polskie rozwiązania nawet po uchwaleniu nowego programu wyglądają bardzo źle. W Irlandii państwo przelewa na rodziny z jednym dzieckiem blisko 135 euro miesięcznie. We Francji dopłaty w wysokości 129 euro otrzymują rodzice dwójki dzieci. Rząd Norwegii płaci prawie 1000 koron (ok. 450 zł) na każde, nawet pierwsze dziecko. W Niemczech rodzice otrzymują 184 euro na każdego potomka.
    W budżecie 200 euro na każde dziecko ma duże znaczenie – mówią ludzie mieszkający w Niemczech. W krajach Europy Zachodniej pomoc dla rodzin jest znacznie szersza. W jej skład wchodzą m.in. odliczenia podatkowe i ulgi. W sumie w Polsce rodziny mogły liczyć do tej pory na wsparcie państwa w wysokości 2224 złotych rocznie.
    We Francji rodziny co roku otrzymują 28 669 złotych. Francuski program pomocy dla rodzin sprawia, że demografowie przewidują wzrost populacji kraju o blisko 2 miliony mieszkańców do 2050 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.