O tym jak GAZPROM rozprawił się z gazem łupkowym w Polsce

OLYMPUS DIGITAL CAMERAW środę 9 października Parlament Europejski opowiedział się za obowiązkowym sporządzaniem oceny oddziaływania na środowisko przy poszukiwaniu i eksploatacji złóż niekonwencjonalnych węglowodorów, w tym gazu z łupków, gdzie stosowane jest szczelinowanie hydrauliczne. Co to znaczy? Ni mniej ni więcej tylko praktyczne uniemożliwienie procesu analizy wielkości zasobów i ich opłacalności ich wydobycia już na etapie próbnych odwiertów.

Brzmi na mocno skomplikowane i pewnie takie jest, ale nie o proces szczelinowania hydraulicznego w całej sprawie chodzi.  Wczorajsze głosowanie to na razie jedynie stanowisko Parlamentu Europejskiego w sprawie dyrektywy a nie ostateczna decyzja. O kształcie przepisów europosłowie zdecydują wspólnie podczas negocjacji z przedstawicielami unijnych krajów.  Decyzje, które zapadły mogą mieć jednak decydujący wpływ na sytuację naszego kraju. I choć nikt nie ma dziś wystarczającej wiedzy by stwierdzić, że gaz łupkowy w naszym kraju to świetlana przyszłość, to jednak istnieją podstawy by być optymistą w tej kwestii. I choć droga do wydobywania na skalę przemysłową gazu z łupek jest nad Wisłą nieco zamglona to teraz może się okazać, że jest ona nie do przejścia.

O co więc chodzi? Jak zwykle o pieniądze, grube pieniądze i idącą za ich brakiem tragedią dla elit rządzących naszym wschodnim sąsiadem – bratem – przyjacielem (można wybrać najlepiej pasujące słowo) – Rosją. Już dziś pozycja Rosji jako potężnego eksportera gazu została zachwiana. Otóż w ciągu zaledwie kilku lat USA z jednego z największych importerów gazu, stała się jego eksporterem wpływając tym samym na znaczący spadek cen gazu na rynkach światowych. Jak to się stało? Oczywiście za sprawą rewolucji łupkowej. Pomimo to, że USA leży dobrych kilka tysięcy kilometrów od Moskwy rewolucja łupkowa, która tam trwa zachwiała stabilnością finansową państwa W. Putina. Wystarczy teraz wyobrazić sobie co stałoby się z chwiejną równowagą ekonomiczną podtrzymywaną z takim trudem w Rosji gdyby tuż za miedzą podobna rewolucja miała miejsce. Dzisiejsza Rosja nie pogrążyła się jeszcze w totalnym chaosie (choć pewnie to tylko kwestia czasu) dzięki płynącym dolarom ze sprzedaży surowców naturalnych. A tu nagle pojawia się zagrożenie ze strony państw Europy Środkowo Wschodniej (głównie Polski), które może ten strumień petrodolarów skutecznie zblokować.

Wysiłki Gazpromu (państwowego przedsiębiorstwa-monopolisy) by powstrzymać proces poszukiwania i wydobycia gazu łupkowego jest strategią wymierzoną w dążenie części państw UE do uzyskania bezpieczeństwa energetycznego i z punktu widzenia Rosji jest to strategia o kluczowym znaczeniu. Stąd Gazprom (Rosja) nie szczędzi środków na lobbowanie na rzecz uniemożliwienia wydobycia gazu łupkowego w krajach UE. Nikogo w Brukseli nie zaskakują miliony euro inwestowane przez Gasprom w lobbing antygazowy. Ekolodzy z jednej strony strasznie się naburmuszają gdy Rosja putinowska aresztuje ich przedstawicieli na platformie wiertniczej na Morzu Barentsa, ale łyżeczkami jedzą rosyjski kawior w Brukseli i głosują jak sponsorzy ich biesiad sobie życzą.

Z punktu widzenia Polski brak możliwości badań nad opłacalnością wydobycia gazu łupkowego i jego wydobycia w przyszłości, przy jednoczesnych rosnących kosztach środowiskowych i polityce ekologicznej UE zmierzającej do wyeliminowania węgla jako źródła energii (w Polsce węgiel służy do produkcji niemal całej energii) to koniec myśli o rozwoju gospodarczym i konkurencyjności naszej gospodarki. Wszystkie korzyści płynące z integracji z UE mogą okazać się nic nie warte wobec kosztów które mogą nas już niedługo czekać. Dlatego warto przyglądać się co w kwestii gazu łupkowego mają do powiedzenia nasze władze, a przede wszystkim co ma do powiedzenia Bruksela.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.