PIIGS nurkuje coraz głębiej

Nie zważając na mające podnieść na duchu Europejczyków wizje unijnych urzędników, sytuacja PIIGS systematycznie się pogarsza. Ta urocza nazwa pasuje idealnie do 5 krajów, które opisuje. Każdy z nich – zarówno Portugalia, Włochy, Irlandia, Grecja, jak i Hiszpania – doświadcza dziś dramatycznych przemian społecznych i ekonomicznych, a kolejne lata nie zapowiadają pozytywnych zmian.

Dług publiczny Grecji, który na początku kryzysu wynosił 112,9% PKB wzrośnie w 2013 roku do 188%. Tragiczne jest przede wszystkim to, że zgodnie z wiosennymi oczekiwaniami Komisji Europejskiej miał wymieść 168% PKB (European economic forecast – spring 2012). W ostatnich prognozach oczekuje się już 188% (Autumn forecast 2012-14: sailing through rough waters). W przypadku Hiszpanii dług publiczny wynosił w roku 2008 40% PKB, pod koniec tego roku miał wynieść 87%, tymczasem wyniesie 97%, dla Portugalii wartości te wynoszą odpowiednio 72%, 117% oraz 123% PKB. Również w przypadku Włoch pogorszyły się prognozy i zamiast oczekiwanych 121%, dług publiczny osiągnie 126% PKB.

To oznacza, że kraje PIIGS pogrążają się coraz bardziej. Aż trudno uwierzyć by na przestrzeni 6 miesięcy popełniono błędy sięgające 20 punktów procentowych. Tak duże różnice sugerują raczej działanie z premedytacją dla osiągnięcia krótkookresowych celów politycznych, a nie zwykłą głupotę. Dynamiczny wzrost długu publicznego i stopy bezrobocia w państwach basenu Morza Śródziemnego oznacza, choć politycy UE, Niemiec, Francji, czy GB nie chcą tego przyznać, że dla pokolenia obecnych 20-30-latków w tych krajach obowiązuje radosne i wiele mówiące hasło NO FUTURE. Przywrócenie stabilizacji, a potem wzrostu gospodarczego dającego szansę na wzrost zatrudnienia, zajmie nie miesiące, a lata. Pytaniem otwartym pozostaje to jak wiele państw pociągną kraje PIIGS za sobą.

Warto zauważyć, że premedytacja w zarządzaniu dostępem do informacji nie jest tylko domeną europejską. Przed wyborami w Stanach nie ogłoszono na przykład informacji o gwałtownym wzroście ilości osób korzystających z pomocy państwa, pomocy bez której umrą z głodu (trudno w to uwierzyć gdyż mówimy o najlepiej rozwiniętej gospodarce na świecie). Liczba osób korzystających z “food stamps” wzrosła w ciągu ostatniej kadencji o 20 milionów osób (z 27 do 47 milionów). Jak było to możliwe za rządów dbającego o dobro najbiedniejszych Baracka Obamy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.