UE, praworządność, Brexit

SchulzW ostatnich tygodniach pojawił się cały szereg informacji o już wdrażanych działaniach, jak i zupełnie nowych pomysłach brukselskich biurokratów, czy też posłów parlamentu europejskiego i innych unijnych ciał. Że przypomnę co po niektóre.

250 tys Euro/rok za odmowę przyjęcia imigranta, biczowanie Austriaków, Polaków i Węgrów za tworzenie „faszystowskich reżimów” przy jednoczesnym wysyłaniu miliardów Euro i znoszeniu ruchu wizowego dla Turków pod rządami Erdogana, który co prawda setkami wysyła Kurdów na tamten świat, ale robi to widocznie w sposób demokratyczny, czy ostatni pomysł uruchomienia unijnego mechanizmu systematycznego kontrolowania przestrzegania praworządności w całej UE.

To tylko kilka przykładów, i to być może nie najważniejszych w kontekście ekonomicznej eksterminacji Południa Europy przez Europę Północną, ale pokazują one pewien nowy koncept, który urodził się w głowach brukselskich włodarzy, i dynamicznie nabiera kształtów 8-go pasażera Nostromo. Pomysłu który na dzień przed głosowaniem w UK nad wyjściem z ugrupowania wydaje się być strzałem we własną stopę, ale nim nie jest. Przyświeca mu bowiem nowa wizja przyszłej UE.

Czym ta nowa koncepcja jest?

Niczym innym jak powrotem do sprawdzonego modelu ugrupowania z lat 60-tych ubiegłego wiek – Wspólnoty Europejskiej składającej się z państw założycieli + kilku być może przystawek na dokładkę. Dzisiejsi geniusze z krajów Beneluxu, czy Niemiec nie są w stanie uwierzyć, że państwa obdarzone przez nich łaską w postaci integracji nie akceptują bez wahania każdego brukselskiego pomysłu i nie całują po rękach i stopach swych darczyńców, a co gorsza mogą mieć jakieś inne wizje i koncepcje funkcjonowania UE.

Jak nie całują i nie akceptują to najlepiej ich się pozbyć strasząc i szantażując. Szczególnie że ze słabszych państw strefy Euro wyciśnięto już niemal wszystko co się dało.

Straszenie Brytyjczyków i innych narodów UE kolejnymi abstrakcyjnymi pomysłami dotyczącymi krzewienia „demokracji i miłości bliźniego”, wraz z ekonomiczną „naprawą” państw basenu M. Śródziemnego może skończyć się w jeden tylko sposób. Potencjalny Brexit rozpocznie lawinę zmian, a za lat kilkanaście UE 28 państw będzie tylko wspomnieniem. W ostatecznym rozrachunku nikt na tym nie skorzysta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.