UE straci Turcję jeśli nie przyzna jej praw członkowskich – powiedział Recep Tayyip Erdogan – premier Turcji

Turcja oficjalnie rozpoczęła starania o przyjęcie do UE dopiero kilka lat temu. Jednak prawdziwy początek rozmów dotyczących ściślejszej współpracy tego kraju z EWG miał miejsce ponad pół wieku temu. Początek oficjalnych relacji pomiędzy UE, a Turcją datuje się na rok 1959, wtedy bowiem Turcja wnioskowała o stowarzyszenie z ugrupowaniem, a Rada Ministrów EWG zaakceptowała ten wniosek.

Po negocjacjach w 1963 podpisano Porozumienie Ankarskie – umowę ustanawiającą Stowarzyszenie między ugrupowaniem, a Turcją. Zgodnie z umową Turcja zobowiązała się  wprowadzić swobodny przepływ dóbr, przystosować się do Wspólnej Polityki Rolnej, umożliwić swobodny przepływ ludzi i usług, przystosować swe prawodawstwo do legislacji WE w dziedzinie transportu i ekonomii. Oczywiście Turcja nie spełniła warunków postawionych przez EWG, co w zasadzie uniemożliwiało poważniejsze rozważania na temat pogłębienia współpracy. Przewrót wojskowy z roku 1980 dodatkowo pozwolił europejskim politykom zamrozić stosunki z Ankarą.

W zasadzie trudno było znaleźć w Europie polityka, który traktowałby poważnie możliwość akcesji Turcji do UE. Ta sytuacja ma miejsce po dzień dzisiejszy. Co prawda po odmrożeniu stosunków dyplomatycznych trwały dalsze prace nad zbliżeniem UE i Turcji, jednak bez większych rezultatów. Poważniejsze działania podjęte zostały dopiero w 2005 roku, gdy ponownie otwarto rozmowy akcesyjne. Jednak w ostatnich latach praktycznie utknęły one w martwym punkcie głównie z powodu sprzeciwu niektórych członków UE i braku rozwiązania sporu wokół Cypru. Ponadto Komisja Europejska zarzuca Turcji, że nie spełnia standardów UE w dziedzinie praw człowieka i wolności obywatelskich. Ta ostatnia kwestia wydaje się być szczególnie interesująca, gdyż z jednej strony UE cieszy się z reżimowego charakteru naszego południowego sąsiada, gdyż stanowi on tamę dla zagrożenia terrorystycznego ze strony radykalnych ugrupowań islamskich, z drugiej gani za łamanie praw człowieka.

 

Prawdopodobieństwo akcesji Turcji do UE w trakcie najbliższej dekady est praktycznie na granicy błędu statystycznego. Ja raczej zastanawiam się jak wyglądać będzie Unia Europejska za 10 lat. Zdecydowanie bardziej realnym, niż akcesja Turcji, problemem jest to, czy w 2023 roku UE będzie dalej istnieć w tym kształcie jaki ma dziś – czy wszyscy obecni członkowie pozostaną w ugrupowaniu. Wydaje się to być mało prawdopodobne i w tym tkwi nasz główny problem, a nie to czy Turcja będzie kolejnym członkiem ugrupowania. To jak na razie jest politycznym i gospodarczym Science Fiction i takim na wiele lat pozostanie. Nawet jeżeli wzrost gospodarczy w tym bardziej azjatyckim niż europejskim kraju zbliżony jest do obserwowanego w Chinach, to strach Europejczyków przed liczącym 80 milionów mieszkańców i zdominowanym przez islam krajem, jest olbrzymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.