Włosi dokąd zmierzacie?

Kierunek zmian w jakim podąża potężna, w skali Europy, gospodarka Włoch, nie napawa optymizmem. Poniżej zmiana sytuacji gospodarczej we Włoszech za rządów Mario Montiego.

W chwili gdy rząd ekspercki Montiego przejął władzę po Silvio Berlusconim wydawało się, że sytuacja została opanowana i w niedługim czasie Włochy przestaną się zaliczać do „niezwykle atrakcyjnego” klubu państw zwanego pieszczotliwie PIIGS. Niestety rzeczywistość okazała się nieco bardziej skomplikowana. Optymizm instytucji unijnych wobec przemian nieco osłabł i w porównaniu do opublikowanych na wiosnę prognoz Komisji Europejskiej, dotyczących długu publicznego i deficytu budżetowego, nowe dane z prognoz jesiennych są mniej korzystne (więcej informacji we wpisie PIIGS nurkuje coraz głębiej). Zamiast oczekiwanych na wiosnę 121% PKB, dług publiczny osiągnie on w roku 2012 prawdopodobnie 126% PKB. Natomiast zamiast oczekiwanego na poziomie 0,7% PKB deficytu budżetowego, okaże się że będzie on dwukrotnie większy. Te negatywne tendencje wskazują w jakim kierunku podążają zagrożone bankructwem państwa strefy euro. Mechanizm „pomocy finansowej” polegający w największym skrócie na transferze środków (na które składają się głównie podatnicy Niemiec, GB, Francji) do zagrożonych państw, by potem te kraje oddawały je w postaci zwrotu swych długów bankom z Niemiec, GB, Francji, w żaden sposób nie pomaga złagodzić recesję i w dłuższej perspektywie uniknąć bankructwa. Jedyni szczęśliwi to banksterzy, którzy doprowadzili gospodarkę światową do krawędzi bankructwa, a teraz i tak zarabiają krocie oraz rządy tych państw, które pieniędzmi podatników kupują sobie kolejne miesiące, czy też lata rządów. Problemy strukturalne jak przygniatały gospodarkę strefy euro tak przygniatają nadal. Jednak z każdą chwilą stają się cięższe.

Powyżej wykresy przygotowane przez The Economist. Wykres po lewej stronie pokazuje tendencje na rynku 10-letnich włoskich obligacji. W chwili obecnej są one relatywnie nisko oprocentowane, tylko 🙂 4-krotnie wyżej w stosunku do niemieckich, a tendencja jest spadkowa. Te zmiany nie są jednak wynikiem reorganizacji i napraw dokonywanych na podwórku włoskiej gospodarki, ta jest bowiem fatalna. To na co cierpią kraje regionu Morza Śródziemnego to duże koszty pracy, a fatalna produktywność zasobów pracy. Przedstawia to wykres po prawej stronie. Ciemna brązowa linia to produktywność, która pomimo kryzysu nie zwiększa się, rośnie natomiast, i to znacząco, koszt pracy (jasny brąz). To nie prowadzi do niczego dobrego. Wiedzą o tym Włosi, których zaufanie do rządu Montiego gwałtownie pikuje (niebieska linia, wykres po lewej stronie) i zauważą to pożyczkodawcy finansujący niemal 130% PKB długu publicznego. A wtedy ponownie koszt długu zacznie rosnąć. Przybliżając nas ponownie do krawędzi przepaści.

Z ostatniej chwili: jak informuje prasa Monti zamierza podać się do dymisji zaraz po uchwaleniu budżetu (najbliższe tygodnie). Nic tylko czekać na powrót S. Berlusconiego. Kryzys na szczeblach włoskiej władzy dodatkowo nie będzie sprzyjać ekonomicznej stabilizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.